Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Przefiltrowane bakterie

Treść

Woda z rzeki Biała Tarnowska pobrana w pobliżu ujęcia dla Bobowej nie powinna być wykorzystywana do picia - tak wynika z analizy przeprowadzonej przez nowosądecką delegaturę Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. W badanych próbkach stwierdzono m. in. obecność bakterii coli świadczących o tym, że powodem zanieczyszczenia są ścieki socjalno bytowe. Woda w Białej osiągnęła odległą, bo przedostatnią pozycję w pięciostopniowej skali. Nie spełnia bardzo restrykcyjnych norm narzuconych przez Rozporządzenie Ministra Środowiska z listopada 2002 r., co jednak nie oznacza, że po procesie uzdatniania nie wolno jej pić. - Wyniki naszych analiz jedynie sygnalizują problem - podkreśla dyrektor sądeckiej delegatury WIOŚ Ewa Gondek. - To nie my dopuszczamy wodę do spożycia, bo to zadanie należy do sanepidu. Mając jednak na uwadze takie wskazania, służby sanitarne powinny zdopingować władze gminy do pilnego uregulowania gospodarki wodno ściekowej. Zwłaszcza, że badania przeprowadzone przez WIOŚ nie miały charakteru incydentalnego. Próbki pobierano w określonym miejscu przez 12 miesięcy, by uzyskać całościowy obraz sytuacji. Wskazały one nie tylko zanieczyszczenie bakteriologiczne. Okazało się bowiem, że w tej wodzie teoretycznie nie powinno być ryb ze względu na duże stężenie azotynów i fosforu. Teoretycznie, bo ryby zdążyły się już przystosować do ekstremalnych warunków i nadal pływają w rzece. Irena Szpakowska z Powiatowej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej w Gorlicach zapewnia, że woda trafiająca do sieci wodociągowej bobowian jest zdatna do picia. Podkreśla, że w większości przypadków woda pobierana bezpośrednio z rzeki, przed procesem uzdatniania, nie spełnia norm sanitarnych dopuszczających ją do spożycia. - Dlatego jest kilkakrotnie filtrowana i przepuszczana przez różne frakcje piasku, a w końcowej fazie, przed skierowaniem do sieci, nasyca się ją podchlorkiem sodu - wyjaśnia Irena Szpakowska. - Ostatecznie spełnia nasze normy i oczywiście nadaje się do spożycia. Nie zmienia to faktu, że gmina powinna uregulować gospodarkę wodno prawną w strefie w pobliżu bezpośredniego ujęcia wody. Wójt gminy Bobowa Wacław Ligęza zapewnia, że prace w tym zakresie są już daleko posunięte. Dodaje też, że spora część zanieczyszczeń spływających do rzeki Biała trafia do niej wiele kilometrów powyżej ujęcia w Bobowej, bo sąsiednia gmina Grybów nie ma kanalizacji. - Oczywiście nie można wykluczyć, że trafiają tam także ścieki bobowian - zastrzega Wacław Ligęza. - Dlatego apelujemy do mieszkańców, by kontrolowali szczelność szamb i umożliwiamy wywóz nieczystości. To tylko mała część działań zaradczych. Gmina ma bowiem gotowy projekt nowoczesnej oczyszczalni dysponującej własnym laboratorium badawczym. Jest już nawet pozwolenie na jej wybudowanie w pobliżu istniejącej oczyszczalni, która po uruchomieniu nowej będzie wykorzystywana jako przepompownia. Chociaż Bobowa ma własną sieć kanalizacyjną, planowane jest także wybudowanie kolejnych kilkunastu kilometrów wraz z kolektorami. Koszty inwestycji szacowane są na 60 mln zł. Do końca roku gmina przygotuje projekty i będzie wnioskować o dofinansowanie z funduszy unijnych. Przygotowano też projekt na rozbudowę sieci wodociągowej o długości 30 km. Już wykorzystywane są odkryte przez geologów źródła krystalicznie czystej wody z czwartorzędu, które w przyszłości mogą stanowić alternatywę dla wody z rzeki Biała. (SZEL) "Dziennik Polski" 19.07.07

Autor: aw