Jakoś żal kiwonów
Treść
Przez przeszło sto lat symbolami Gorlickiego były lasy wież wiertniczych, szybów kopalnianych, wznoszące się nad otworami eksploatacyjnymi trójnogi czy kiwony. Ich obecność w beskidzkim pejzażu była tak oczywista, że nie zwracało się na nie uwagi, ale teraz, gdy najeżonych stalowymi konstrukcjami połaci ziemi ubywa, zaczyna się odczuwać ich brak. Ortodoksi mogliby stwierdzić, że krajobraz kulturowy - czyli przekształcony przez człowieka - nie zasługuje na ochronę. A szkoda. Dziwnego pecha ma gorlickie zagłębie. Przeciętny Polak, zapytany o kolebkę przemysłu naftowego, wskazuje Krosno, Bóbrkę - wbrew prawdzie historycznej, o której poszanowanie z takim uporem walczy zasłużony dla Gorlickiego Tadeusz Pabis. Jego prywatna kolekcja w Libuszy, niewielka ekspozycja w muzeum w Gorlicach - to wszystko. Projekt stworzenia skansenu z kopankami nigdy nie wyszedł poza sferę planów... A niedługo zapewne nawet takie widoki, jak ten, na ilustracji, z Rozdziela, także staną się jedynie kwestią wspomnień. Czy naprawdę nie ma sposobu zatrzymania tej osobliwości krajobrazu kulturowego? Może nie jest jeszcze za późno, by uchronić kilkanaście - kilkadziesiąt trójnogów i kiwonów tam, gdzie są, gdzie spełniają swoją rolę. Uchronić choćby w charakterze nieczynnych pamiątek. Waldemar Bałda "Dziennik Polski" 2007-11-09
Autor: wa